Czy zbrodnię można w jakikolwiek sposób usprawiedliwić?

Chyba każdy kto zbłądził w swoim życiu i zrobił coś złego szukał odpowiedzi na to pytanie.

Osobiście uważam, że ciężko jednogłośnie stwierdzić czy jakiś czyn należy chociaż częściowo usprawiedliwić biorąc przy tym pod uwagę wszelkie okoliczności łagodzące, takie jak motyw danego człowieka, stan psychiczny, czy też powinniśmy się skupić jedynie na dokonanej zbrodni , ponieważ w momencie, w którym ktoś postanowił zboczyć z drogi i postąpić niewłaściwie, automatycznie musiał się liczyć z karą, jaka go później spotka oraz ze wszystkimi konsekwencjami swojego czynu. Myślę, że również warto zadać sobie tutaj pytanie czy tak naprawdę mamy prawo dany czyn oceniać, rozpatrywać, skoro nie jesteśmy w stanie postawić się na miejscu danego człowieka i nie wiemy jak wyglądało jego życie przed wszystkimi zdarzeniami.

 Wystarczy spojrzeć na nas jako na społeczeństwo porozrzucane po całym świecie, aby zrozumieć, że życie nie jest sprawiedliwe, a sytuacja każdego człowieka wygląda inaczej. Nikt nie zaczyna budować swojej historii z tego samego miejsca, czasu, w otoczeniu takich samych ludzi, wydarzeń, wartości, zasad. Każdy zaczyna inaczej i w pewnym momencie człowiek nie widzi już tego „odpowiedniego” i moralnego wyjścia z danej sytuacji.

Szukając przykładów, w których próbowałabym porozkładać na czynniki pierwsze mechanizmy myślenia, na których opierał się człowiek podejmujący się dokonania danej zbrodni, postanowiłam sięgnąć do Biblii, a dokładnie do księgi Judyty, która podstępem rozkochała, a następnie zamordowała wodza wojsk asyryjskich, które zaatakowały jej kraj. Kiedy cała Betulia się poddała, a jej mieszkańcy nie mieli już w sobie nadziei,  Judyta, która była uznawana za wdowę, wykazała się niesamowitym sprytem i za sprawą swojej urody dostała się do obozu Holofernesa i zdobywszy sobie jego zaufanie, gdy ten spał i absolutnie niczego się nie spodziewał, kobieta go zabiła, obcinając mu głowę. W ten sposób Judyta powoduje ucieczkę wrogiego wojska i tym samym przyczynia się do zwycięstwa Betulii, której mieszkańcy obwołują ją wielką bohaterką. Myślę że po krótkim zapoznaniu się z historią Judyty, w większości  uważamy, że z naszego punktu widzenia postąpiła ona słusznie i być może sami, będąc na jej miejscu postąpilibyśmy podobnie.

 W końcu chciała uratować swoją ojczyznę, ludzi których kochała, natomiast można by się tutaj pokusić jednak o moralne wątpliwości, bo odrzucając wcześniej wspomniane wszelkie okoliczności poboczne i pomijając fakt, że zrobiła to dla dobra ogółu i wystąpiła w pewnego rodzaju pozycji obronnej, gdy to ktoś inny zaatakował jej ojczyznę to biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie sam czyn kobiety, zaplanowała i popełniła ona morderstwo, a różnica jest jedynie taka, że była to pewnego rodzaju samoobrona. Nie chciała się biernie przyglądać jak jej miasto i kraj upada.

 Osobiście rozumiem dlaczego to zrobiła i prawdopodobnie gdyby nie została do tego zmuszona przez sytuację i chęć uratowania tego co tak bardzo kochała, nie dopuściłaby się morderstwa. Bohaterka nie poniosła żadnej kary, a jedyną konsekwencją jej czynu była wolność jej ojczyzny.

Kolejnym według mnie naprawdę ciekawym przykładem bohatera, którego historię chciałabym przybliżyć jest Rodion Raskolnikow, który jest główną postacią „Zbrodni i kary” autorstwa Fiodora Dostojewskiego. Mężczyzna od samego początku usiłuje uzasadnić swój czyn i to, że spełnia jedynie swój moralny obowiązek, który został mu odgórnie nałożony i przypisany. Twierdzi, że poniekąd został stworzony, aby uratować/naprawić ludzkość, bo sam uważał się za kogoś ponad innymi.

Sam nadał sobie prawo do zbrodni w imię lepszego bytu ogół oraz samodzielnego wytaczania sprawiedliwości, która według niego nie istniała. Przechodząc do sedna, Raskolnikow zdecydował się pozbyć jednostki, która zatruwała świat w jego głowie i nie powinna żyć w społeczeństwie, ponieważ sprawiała, że było jeszcze bardziej zepsute. Żył w skromnych warunkach, miał trudności ze studiowaniem i doskwierał mu brak gotówki, a w momencie, w którym naprawdę jej potrzebował, musiał zapożyczać się u lichwiarki, która stała się jego celem. Była to kobieta bezwzględna i zachłanna, która żerowała na ludzkim nieszczęściu, a bohater miał jej wiele do zarzucenia.

Ostatecznie niestety ‘’idealny’’ plan Rodiana się nie powiódł, a oprócz lichwiarki, której chciał się pozbyć, przez przypadek zginęły niewinne osoby. Bohater zaczyna zdawać sobie sprawę z czynu jakiego dokonał i uświadomił sobie, że nie istnieje coś takiego jak usprawiedliwienie morderstwa w imię swoich wyższych ideałów i nie może decydować za Boga, kto powinien przeżyć, a kto na to nie zasługuje, bo jest takim samym człowiekiem i również popełnia błędy. Bohater doświadczył  wyrzutów sumienia, które sprawiły, że stał się jeszcze bardziej zagubiony w swoich własnych myślach i rozdarty w tych wszystkich zdarzeniach. Finalnie postanowił przyznać się do winy i ponieść konsekwencje swoich czynów. Oczywiście ponownie możemy wziąć pod uwagę takie aspekty jak zdrowie psychiczne bohatera czy też zbrodnię w amoku i zaślepienie wyższymi ideami oraz wszelkie traumy jakich doświadczył we wczesnych latach swojego życia i które go po części ukształtowały, natomiast w dalszym ciągu, zbrodnia pozostaje zbrodnią i osoba, która planuje tak jak w tym przypadku morderstwo, musi liczyć się z wszelkimi konsekwencjami.  

Idąc za ciosem, chciałabym odwołać się do przykładu postaci okrutnej i bezwzględnej jaką była Balladyna , która w imię swoich zamierzonych celi i ślepej pogoni za władzą, zdecydowała się na zamordowanie każdego, kto stał jej na drodze. Była w stanie zabić rodzoną siostrę oraz posłać własną matkę na tortury. Zabiła również ówczesnego władcę, a później także człowieka, który pomógł jej w morderstwie, ponieważ nie chciała z nikim dzielić swojej władzy. Zabiła wielu niewinnych ludzi i skutecznie pozbywała się wszelkich przeszkód i potencjalnego zagrożenia. Bohaterka w pewnym momencie dostała szansę od losu i mogła przywrócić swoją siostrę do życia, a tym samym odmienić bieg wydarzeń, które ciągnęły za sobą jedynie śmierć, natomiast kobieta nie potrafiła zawrócić z drogi, która prowadziła ją do upragnionego celu. Finalnie nie udało jej się uciec od konsekwencji swoich czynów oraz zła jakiego wyrządziła i w dniu swojej koronacji została zabita przez piorun, który spadł z nieba.

Uważam, że Balladyna w pełni zasłużyła na karę jaka ją spotkała. Odnoszę również wrażenie, że nie potrafiła kochać, ani darzyć nikogo uczuciem, a w tym, wbrew pozorom, nawet samej siebie. Chciała zdusić w sobie człowieczeństwo i wyzbyć się wszelkich emocji, które w jej mniemaniu oddalały ją od celu, który był dla niej ważniejszy, niż życie nawet swojej własnej rodziny.

   Tytułowa bohaterka książki Sofoklesa, Antygona nie mogąc pogodzić się z ówczesnym prawem i zakazowi chowania zdrajców nadanemu przez władcę- Kreona, postanowiła w symboliczny sposób pochować swojego zmarłego brata –Polinejkesa, który zginął w bitwie i zgodnie z prawem, niemożliwe było pochowanie go z należytym szacunkiem i obrzędem. Za ten czyn została skazana na śmierci. Przykład Antygony może się nam wydać nieco kontrowersyjny, bo w końcu nie zrobiła ona nic złego. Nie wyrządziła nikomu żadnej krzywdy, a jedynie chciała uspokoić swoje sumienie i zapewne w większości czujemy duża niesprawiedliwość w związku z karą jaka ją spotkała, bo nie była ona słuszna, natomiast zgodnie z panującym prawem, podjęła się czynu zakazanego, a ustąpienie jej pokazało by jedynie słabość, aktualnego władcy i częściowe przyzwolenie na tego typu sytuacje.

Odpowiadając na tytułowe pytanie, uważam, że oczywiście możemy szukać usprawiedliwienia dla zachowania danego człowieka i próbować podążać drogą, która go zwiodła i nakłoniła do podejmowania takich, a nie innych decyzji, natomiast w moim odczuciu zbrodnia w dalszym ciągu pozostanie zbrodnią, a sam fakt tego, iż dla jednego będzie ona słuszna z osobistych pobudek  i być może będzie zbawienna dla niego, bądź też ogółu lub nawet w imię wyższych idei całego świata nie sprawia, że dany czyn traci nagle na wartości i staje się mniejszym złem, ponieważ tak to wygląda tylko i wyłącznie w oczach ludzi, którzy widzą w tym korzyści i usiłują znaleźć usprawiedliwienie. Według mnie każdy powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny i liczyć się z ich konsekwencjami.

Jeżeli natomiast chodzi o wymierzanie sprawiedliwości to oczywiście każdy przypadek jest inny i mimo wszystko jestem zdania, aby niekiedy brać pod uwagę okoliczności łagodzące, natomiast tak czy inaczej konsekwencje prawne nie powinny zostać całkowicie odrzucone, a kara powinna być adekwatna do czynu jakiego dopuściła się dana jednostka.

Przykłady, które zdecydowałam się podać znacznie się różnią. W każdym możemy zaobserwować kompletnie inne zachowania, konsekwencje i motywacje danego czynu, niemniej jednak każdy niósł za sobą skutki i tylko w jednym przypadku były one ostatecznie pozytywne, ale tak jak wyżej wspomniałam, jedynie dla jednej strony.

Podsumowując uważam, że nie mamy prawa jako ludzie wymierzać sprawiedliwości między sobą i decydować o tym, kto według nas zasługuje na życie, a kto nie. Jednocześnie  jako społeczeństwo i po prostu gatunek ludzki powinniśmy poszerzyć swoje pole widzenia i zawsze brać pod uwagę ciąg przyczynowo -skutkowy i uświadomić sobie, że każda podjęta przez nas decyzja, zarówno ta dobra jak i zła, będzie niosła za sobą dalsze następstwa, a tylko i wyłącznie od nas zależy, którą opcję zdecydujemy się wybrać.  Niemal każda decyzja ma wpływ nie tylko na naszą osobę ale też na innych ludzi

Dodaj komentarz